Strona Główna
 Sanktuarium
 Nasza Patronka
 Skrzynka Intencyjna
 Rekolekcje (cz. I)
 Rekolekcje (cz. II)
 Fraternia bł. Imeldy
 Napisz do nas
Rozmiar: 48041 bajtów

Św. Zdzisława


Nazywana św. Zdzisławą Berką, św. Zdzisławą z Moraw, św. Zdzisławą z Lemberku.

   
Rodowy zamek św. Zdzisławy, w którym urodziła się pomiędzy 1215 - 1220 r., znajduje się w miasteczku Křižanow na Morawach. Ojcem św. Zdzisławy był Przybysław z Krzyżanowa, burgrabia morawski. Jego nazwisko często pada w królewskich listach. Współczesny mu kronikarz pisze o nim, że był zewnętrznie rycerzem, a w duszy mnichem. Był też wielkim zwolennikiem klasztorów, upodobał sobie zwłaszcza cystersów, którym pomagał bardzo chętnie. Razem z żoną ufundował opactwo cysterskie w Żdar. Matka św. Zdzisławy, Sybilla, przybyła do Czech z dworem Kunegundy, córki Filipa Szwabskiego, narzeczonej przyszłego króla Wacława I. Pochodziła ona ze śródziemnomorskiej Sycylii. Była to piękna kobieta południowego typu urody, dobrze wykształcona i przepojona pobożnością. W Czechach wyszła trzykrotnie za mąż i trzykrotnie owdowiała, ojciec św. Zdzisławy był jej drugim mężem.
Św. Zdzisława była pierwszą z pięciorga dzieci, a swoje dzieciństwo i młodość przeżyła we wzorowej rodzinie. Rodzice dali jej wszechstronne wykształcenie. Po rodzicach przejęła również wielką cześć dla kapłańskiego stanu i życia mnichów. Jak mówi legenda, kiedy jako siedmioletnia dziewczynka usłyszała o szczęśliwym życiu pustelnika, postanowiła takie życie naśladować i uciekła do lasu. Po namowach rodziców wróciła do domu, ale miłość ku samotności i koncentrowaniu się na Bogu prowadziła ją już przez całe życie. Według kronikarzy, św. Zdzisława miała głębokie, wewnętrzne przeświadczenie, że jej życie będzie krótkie i dlatego chciała żyć jak najściślej związana z Bogiem.

Bóg jednak, i jej rodzice, chciał żeby stała się żoną i matką. Wyszła za mąż bardzo młodo, mając zaledwie 15 lat, za Havla z roku Markvarticu, pana na zamku w Lemberku. Jej Małżonek - Havel był typem rycerza XIII wieku, a pochodził za znakomitego roku, jego rodzice założyli miasta Jabłonne i Turowo.
Był on sławny ze swej waleczności. Zasłynął obroną tronu króla Wacława I w roku 1249.Nie był jednak tylko zwykłym rycerzem, miał ducha rycerzy krzyżowych. Jak przystało na chrześcijańskiego rycerza średniowiecza - kochał i szanował swoją małżonkę. Chętnie też włączał się w podejmowane przez nią działania, bez jego pomocy św. Zdzisława nie zrealizowała by swego dzieła dobroczynności. Św. Zdzisława żyła na zamku w Lemberku jako gospodyni, ale i dama światowa, w jej domu bywali liczni goście z najznakomitszych dworów tamtego czasu. Miała 4 dzieci (Havel, Małgorzata, Jarosław i Zdzisław). Wszystkie dzieci dostąpiły wysokich urzędów na dworze królewskim.
Niezwykle twórcze było jej działanie na niwie dziś nazywanej społeczną. Jako fundatorka, wraz z mężem, wybudowała dominikanom 2 klasztory, w Turowie i Jabłonnym, dlatego na obrazach często przedstawiana jest z kościołem dominikańskim.


    św. Zdzisława z koszem chleba, który przemienił się w róże.
Choć była wielką Panią na zamku, nie należała do tych chrześcijan, którzy myślą że kochają Boga, ale zamykają się przed ludźmi unikając czynienia dzieł miłosierdzia. Postępowała według Ewangelicznych nakazów: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40), Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (Mt 22,39). Chorzy i pielgrzymi byli przez nią zawsze łaskawie przyjmowani, obdarowywała ich szczodrze, samemu prowadząc życie bardzo skromne.
Żyjąc intensywnie duchowością trzeciego zakonu dominikańskiego, potrafiła z samej siebie uczynić dar, zgodnie ze słowami Jezusa więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu (Dz 20,35). Jej przykład jest niezwykle aktualny, zwłaszcza w odniesieniu do wartości rodziny, która – jak uczy św. Zdzisława - musi być otwarta na Boga, na dar życia i na ubogich. Współcześni jej nazywali ją Matką Biedaków, a obecnie liturgia dominikańska wspomina ja jako Auxiliatrix afflictorum (Wspomożycielkę strapionych) i Salus infirmorum (Uzdrowicielkę chorych)

św. Zdzisława odwiedza więźniów
Czyż możliwa była by lepsza patronka dla tercjarskiej Fraterni przy Bazylice gdzie czci się
Matkę Bożą Gidelską - Uzdrowicielkę Chorych!

Przepojona głęboką miłością do Boga, pragnieniem ofiarowania Mu się do końca, postanowiła oddać Mu się najpełniej jak tylko mogła jako żona i matka. Kochając dominikanów, postanowiła zostać jedną z nich – wstąpiła do Zakonu Dominikańskiego jako tercjarka. Jak mówi tradycja – habit zakonny przyjęła z rąk samego bł. Czesława. Trzeci Zakon miał być dla niej tą drogą doskonałości, o której dotąd marzyła, a te szaty pokuty i czystości nagrodą za posłuszeństwo względem rodziców, za poddanie się związkowi małżeńskiemu i rezygnację z osobistych pragnień życia pustelniczego.
Jak pisał x. J. M. Zatłokiewicz SJ w biografii św. Zdzisławy: W szacie zakonnej żyła wśród świata, ale żyła jakoby z tego świata nie była. Żyła ustawą zakonną, jej wszystkie przepisy wypełniała z całą ścisłością i surowością, dla Trzeciego Zakonu stała się wzorem przykładnym. Aby tem pewniej i tem dokładniej zachować posty, przepisane przez regułę Trzeciego Zakonu, nie używała wyszukanych potraw stołu hrabskiego, lecz uprosiła sobie, że jej przynoszono potrawy z klasztoru dominikańskiego. I nie chciała innych potraw kosztować, jak tylko tych, któremi się posilali Ojcowie Dominikanie, to jest — postnych. I smakował jej ten skromny posiłek nad wszystkie przysmaki. Kawałek chleba czarnego od Ojców przenosiła nad najsmaczniejsze łakocie. Podwoiła też swoje posty i nabożeństwa i dobre uczynki, a zwłaszcza uczynki miłosierdzia względem ubogich i chorych.
Wiara św. Zdzisławy nie pozostała na dziecinnym poziomie, ale stała się z biegiem lat w pełni świadoma i dojrzała. Żyła codzienną liturgią, chodziła na codzienne Msze święte do dominikanów w Jabłonnej. Jak mówi legenda przy budowaniu tego kościoła brała udział osobiście, nosząc nocami kamienie potrzebne do wznoszenia jego ścian. Jej świętość potwierdzona była, i jest nadal, licznymi cudami które działy i dzieją się za jej wstawiennictwem. W kronice Dalinila czytamy: „wskrzesiła pięcioro martwych, wielu ślepym przywróciła wzrok, chorych i ułomnych uzdrawiała. Również nad innymi ubogimi czyniła cuda”. Kiedy na początku XX wieku odbywał się jej proces beatyfikacyjny w diecezji Litomerice, to parafia w Jabłonnym zebrała spis wiernych, którzy pod przysięgą potwierdzili cudowne łaski ozdrowienia. Św. Zdzisława nadal pomaga tym, którzy proszą o pomoc w różnych sprawach. Dowodem są liczne wota z podziękowaniami wokół jej grobowca.

Śmierć na ziemi, a narodziny dla nieba, spotkały ją w wieku 27 lub 30 lat w roku 1252 na zamku w Lemberku. Opłakiwała ją cała rodzina, oraz wszyscy na zamku i w okolicy. Opłakiwali ją szczególnie dominikanie, którzy czcili ją jak matkę i kochali jak córkę. Jak mówi legenda, przytoczona przez o. Jacka Salija OP, najwięcej cierpiał i opłakiwał jej doczesne odejście mąż. W żaden sposób nie dał się pocieszyć w swoim smutku. Wówczas to sama Zdzisława łagodnie pocieszała go i umacniała. Niedługo po swojej śmierci ukazała się cała jaśniejąca, przywdziana w drogocenną czerwoną suknię, i objawiła mu chwałę i szczęśliwość, jaką już otrzymała. Aby łatwiej mu było uwierzyć, zostawiła mu część swojej czerwonej sukni. Pocieszyło go to całkowicie. Jeszcze długi czas żył wraz z rodziną, a swoim życiem podobając się Bogu, wytrwał aż do końca. Św. Zdzisława została pochowana w dominikańskim kościele św. Wawrzyńca w Jabłonnym, gdzie jej ciało spoczywa do dziś.

Ołtarz św. Zdisławy w Ołomuńcu
Jej kult jako błogosławionej zatwierdził św. Pius X 28.VIII.1907 r., a kanonizował ją Jan Paweł II 21.V.1995 r. w Ołomuńcu.

Na obrazach przedstawiana jest najczęściej w habicie dominikańskim
Obecnie wspomnienie św. Zdzisławy obchodzi się 4 stycznia
: